WARSZTATOWNIA:

Sukces jest dla ciebie Hawkins


Wysłuchaj mnie wreszcie!


Słuchanie to nie jest potakiwanie, ani zgadzanie się, ani wyprzedzanie i wypowiadanie przed dzieckiem, tego, co chce powiedzieć. Słuchanie to tworzenie przestrzeni, w której dziecko jest ważne, bezpieczne i decyduje się otworzyć serce.

 

Gdy dziecko ma rok i nie mówi – nastrajamy nasze zmysły, by z pozawerbalnych sygnałów odczytać, czego właśnie potrzebuje. Patrzymy na zachowanie, na rodzaj płaczu, na ruchy palcami, głową. Z sylwetki i dźwięków, jakie wydaje, potrafimy odgadnąć morze potrzeb. Staramy się też na nie reagować. Nawet jeśli na coś nie chcemy się zgodzić (np. mieszanie w gorącym garnku), to próbujemy tłumaczyć, przytulimy, ukoimy.

 

Wielka zmiana

 

Co takiego się dzieje, gdy dziecko zaczyna mówić? Następuje wielka zmiana, bo dla dziecka umiejętność wypowiedzenia tego, co chce, jest niezwykłym przeskokiem. I także dla rodziców – bo zaczynają się oczekiwania. To oczekiwanie, że dziecko powie dokładnie to, czego chce i to jeszcze w sposób w miarę spokojny i uporządkowany jest nierealne i prowadzi do wielu nieporozumień i złości. Dziecko nie jest w stanie jeszcze przez wiele lat (a często także w dorosłym życiu) powiedzieć, o co mu chodzi. I nie jest w stanie nazwać, co się w nim dzieje. I gdy mówi o balonie, to może mu chodzić o Jasia. Albo odwołuje się do zdania wypowiedzianego trzy tygodnie wcześniej i nikt nie potrafi go zrozumieć.

Jak więc słuchać, by rozumieć?

 

Słuchanie

 

Uważnie. Słuchajmy uważnie, dajmy dziecku czas, przestrzeń. Gdy dziecko mówi, to my milczmy. Patrzmy na dziecko. Skupmy się na tym, co mówi. A jeśli nie mamy czasu, by się skupić, to nie mówmy byle czego, tylko powiedzmy właśnie o tym – teraz się śpieszę, czy możesz opowiedzieć mi to wszystko w samochodzie?

Stwarzanie przestrzeni, to słuchanie w ciszy, z uwagą. Można potakiwać, mhm, aha, rozumiem. Można kiwać głową. Fajnie jest usiąść albo przytulić, albo kucnąć obok.

 

Słuchanie to parafrazowanie. Gdy dziecko powie coś zawiłego, długiego, możemy zapytać, czy dobrze rozumiemy. „Czy to jest tak, że chciałeś, aby Janek został, bo mógłbyś wtedy bawić się jego balonem?” Dziecko od razu poczuje się zrozumiane! Nawet jeśli to nie o to chodziło, to powie, o co, bo ma przestrzeń.

Nie diagnozujmy, nie uogólniajmy, nie dawajmy rad – po prostu powtórzmy to, co zrozumieliśmy z tej historii. Porozumienie bez Przemocy daje narzędzia do słuchania aktywnego. Więc co jeszcze można wg PbP zrobić oprócz powtórzenia i parafrazy tego, co dziecko nam powiedziało?

 

Uczucia

 

Możemy spróbować odgadnąć i nazwać uczucia dziecka. Te, które ma w ciele, a nie te, które nazywamy uczuciami, ale są tylko naszymi ocenami (czuję się skrzywdzona, oszukana, zmanipulowana, pominięta…). W ciele mogą być mrówki, albo motylki, albo ciężkie hipopotamy. W ciele może mieszkać smuteczek, albo rozżalenie, albo frustracja lub brak siły. Nie bójmy się słów trudnych: „frustracja”, „bezsilność”, „irytacja”, „rozdrażnienie”, „rozżalenie”, „uskrzydlenie”, „ekscytacja” – one wejdą do naszego słownika, dzieci nauczą się ich znaczenia i będą o wiele bogatsze! Umiejętność nazwania uczucia to umiejętność rozpoznania, co się ze mną dzieje. Jest kluczowa w kształtowaniu inteligencji emocjonalnej, tak bardzo potrzebnej w życiu.

Zapytajmy więc dziecka, czy to co teraz czuje to jest smutek? Czy raczej złość? A może mu żal, że tak szybko minął czas zabawy…? Nawet jeśli nie trafimy, to dziecko powie nam, co czuje – może ciężar w brzuszku? może taką strasznie wielką złość, że zaraz wybuchnie jak wulkan?

 

Potrzeby

 

Porozumienie bez Przemocy mówi nam o tym, że za każdym zachowaniem, za każdym pragnieniem kryją się potrzeby. Uczucia, które nazwaliśmy są drogowskazami do potrzeb. A potrzeby są oznaką życia. W każdej chwili mamy potrzeby – zaspokojone, gdy czujemy się dobrze, zrelaksowani, napełnieni, szczęśliwi, radośni lub niezaspokojone, gdy czujemy się poirytowani, zaniepokojeni, przestraszeni, rozzłoszczeni, sfrustrowani. Umiejętność nazwania potrzeb, które w danym momencie są ważne dla nas, jest krokiem do wnętrza i do poszukiwania rozwiązań w trudnych sytuacjach.

Zapytajmy więc dziecka o jego potrzeby, można to zrobić, nazywając to, co wydaje nam się trafione – czy teraz chciałbyś mieć więcej zabawy (potrzeba zabawy)? czy może wolałbyś pobyć trochę sam i poczytać książkę ze mną (potrzeba odpoczynku, bliskości)? a może chcesz dłużej być z Jankiem (potrzeba wspólnoty, współpracy)? Dziecko odpowie nam, da do zrozumienia, o co mu chodzi: nie, nie, chcę, żeby ten balon tu był, dopóki nie powiem, że Janek może go zabrać. Już wiemy – potrzeba decydowania, wybierania, wolności. „Aha, a więc chodzi ci o to, żebyś mógł sam podjąć decyzję, kiedy możesz bawić się balonem, a kiedy nie?”

Jeśli trafimy, to w tym miejscu dzieje się magia. Dziecko mówi wielkie, pełne ulgi TAK. To „tak” mówi o tym, co jest ważne w tej chwili, ale też o tym, że poczuło się zrozumiane, wysłuchane, zaopiekowane. Że widzi to, że jest ważne, że jego potrzeby są ważne. Że ma kontakt z tym dorosłym. Cała seria wspaniałości. Do tego integruje się mózg, a więc w przyszłości będzie mu łatwiej nazwać, zidentyfikować i zakomunikować jego potrzeby, spokojnie reagować na trudne sytuacje, mniej intensywnie złościć.

 

Magia rozwiązań

 

Jeśli trafnie nazwiemy potrzeby dziecka, może się zdarzyć, że problem przestał być ważny, bo dziecko jest ważne. Nieraz jest tak, że mówi: ale wiesz mamo, w zasadzie, to niech Janek weźmie ze sobą ten balon. Może poczytamy razem, jak on pójdzie?

Może być też tak, że balon i możliwość decydowania o nim jest nadal ważna, wtedy możemy poszukać rozwiązania. Skoro wiemy już, że clue dotyczy samej decyzji – możemy zachęcić dziecko właśnie do podjęcia decyzji. Możemy też pokazać, na czym zależy Jankowi, powiedzieć o tym dziecku i albo zaproponować rozwiązanie albo zapytać dziecko o pomysł na rozwiązania.

Najczęściej jest tak, że wysłuchany człowiek ma dużo, bardzo fajnych pomysłów!

 

Co ważne – dobrze wysłuchany człowiek uwalnia swoje emocje. Dotyczy to nie tylko dziecka, ale też nas, dorosłych i naszych nawet najstarszych spraw. Uwalnia je i przestaje kisić, zamiatać pod dywan, udawać, że jest ok., gdy nie jest.

 

Uważne słuchanie to nie tylko klucz do bliskości i porozumienia, ale też do zdrowia i budowania zdrowego poczucia własnej wartości.




Emilia Kulpa-Nowak

dziennikarka i trenerka, uczestniczka wielu zaawansowanych kursów NVC (Nonviolent communication, Porozumienie bez Przemocy) i absolwentka studiów NVC, założycielka i przez kilka lat prowadząca portal dzielnicarodzica.pl, autorka tekstów oraz książki dla rodziców. Tworzy NVCLab.pl, gdzie prowadzi i organizuje szkolenia. Pasjonatka książek i wiedzy. Żona i matka.







Posted in Wychowanie Rodzicielstwo Aktualności  

30-08-2016

  • Komentarz ( 1 )
anna55

2016-08-30 13:28:12

Świetny artykuł, nigdy za wiele takiej wiedzy. To klucz do porozumienia między ludźmi, bo czyż nie tego najbardziej nam brakuje w tych czasach. Dziekuję . Anna

Ihr Kommentar wurde erfolgreich gesendet. Vielen Dank für Kommentar!
Dodaj komentarz
Nazwa:*
Email:*
Wiadomość:*
  Captcha
  Dodaj komentarz