WARSZTATOWNIA:

Darmowa dostawa od 70 zł

Złość dzieci


Bywa dla nas prawdziwym wyzwaniem. Boimy się ustąpić, zrobić precedens, pokazać, że na  nas działa. A przecież działa i porady typu „udawaj, że nie widzisz” nie zmniejszą złości dzieci.

Złość dzieci potrafi spędzać sen z powiek ich rodziców. Potrafi trwać bardzo długo. Zaskakiwać nas w sklepie, restauracji, autobusie. I bardzo, bardzo irytować, złościć nas. Napędza się wtedy błędne koło złości. Zobaczmy, jak to z tą złością bywa.

 

CZY DZIECI SIĘ ZŁOSZCZĄ?

Ewolucyjnie złość jest potrzebna i jest z nami od setek tysięcy lat. W psychologii określa się ją jako podstawową emocję. Dr MacKay w swoich wieloletnich badaniach złości zauważył jedną podstawową rzecz: złość jest wywoływana przez myśli-zapalniki. To są te wszystkie myśli, nasze pomysły, że on mi to specjalnie, jak zawsze, no wiadomo, powinno się inaczej, nie wolno tak, czego się można było spodziewać, jak tak można itp. Gdy w jakiejś trudnej sytuacji pomyślimy coś podobnego – pojawia się złość.

Wyobraź sobie, że dziecko rozsypuje sól w pokoju. Widzisz to i myślisz: „dopiero posprzątałam, nie potrafi uszanować mojej pracy” i wpadasz w złość. Innym razem myślisz: „o, świetnie się bawi! Ciekawe, skąd ma taki pomysł” i co? Jesteś spokojna, może nawet rozbawiona.

Skoro tak, to czy dzieci się złoszczą? Ja mam na ten temat swoje zdanie. Dzieci, szczególnie małe, nie mogą mieć takich pomysłów, że ktoś im coś robi specjalnie, na złość, jak zawsze, bo ty nigdy… Gdy dziecko ma cztery miesiące, czy myśli, że mama specjalnie nie chce przyjść, gdy ono płacze? A może myśli, że na mamę nigdy nie można liczyć? Albo, że powinna przyjść? Raczej płacze i czuje frustrację, że to jego wołanie jeszcze nie zadziałało i gdzie jest mama, przecież jej potrzebuje.

Sądzę, że to, co nazywamy złością, często jest frustracją. Może pomieszaną z lękiem, z żalem lub smutkiem? Ale dopóki my – dorośli – niechcący, nieświadomie nie nauczymy dzieci tego obwiniającego sposobu myślenia, że inni coś nam robią i ponoszą winę za naszą złość, odpowiedzialność za nasze uczucia – to skąd mogłyby mieć taki pomysł?

 

CO CZUJE DZIECKO?

Skoro to nie jest złość, a frustracja, bezsilność lub lęk – to o czym one mogą mówić? Wszystkie te trudne uczucia przypominają o tym, że dziecko ma niezaspokojone jakieś potrzeby. Dziecko ma taki sam wachlarz potrzeb, jak dorośli, może więc potrzebować bliskości, czułości, współzależności, bycia widzianym, bycia słyszanym, uwzględniania, rozwoju, kompetencji, autentyczności, wyzwań, wolności, autonomii i innych. Jeśli dziecko płacze i uderza łyżeczką o stolik, to może właśnie czuć ogrom bezsilności, bo jego potrzeba kontaktu, bliskości nie została zaspokojona.

Bardzo chciałoby siedzieć mamie na kolanach, czuć, że jest naprawdę blisko, że jest ważne. Tymczasem siedzi w foteliku, przypięte pasami i nie może dosięgnąć do tych czarnych kuleczek na środku stołu i jest daleko od mamy. Pojawia się frustracja. Osamotnienie. Albo żal. Może to być czasami nawet fizyczny ból. Albo bezsilność, bo wołanie poprzez płacz i uderzanie nie jest słyszane.

 

JAK POMÓC DZIECKU?

To, co naprawdę może pomóc w sytuacjach frustracji, żalu, tej dziecięcej złości, to bycie. Nie dajmy sobie wmówić, że jeśli pomożemy, przytulimy albo spełnimy prośbę dziecka, to ono nam potem wejdzie na głowę. Nie wierzę w te pomysły, bo mają w sobie błąd logiczny. Raczej jest tak, że jeśli dziecko będzie zauważone i wysłuchane w swojej rozpaczy, to nauczy się, że ma moc, sprawczość, że jest ważne, kochane, akceptowane nawet wtedy, gdy jest mu naprawdę źle, gdy potrzebuje pomocy, gdy rozpada się w bezsilności.

Czasami dziecko potrzebuje czasu i można być tylko blisko. Łagodnym głosem zapewniając, że jesteśmy obok. A czasami można porozmawiać, wysłuchać. I jeśli to się udaje, to uwaga na „tłumaczenie”. Jeśli zaczniesz dziecku tłumaczyć, że słyszysz, ale, wiesz, że chce, ale ty właśnie masz inny pomysł, problem, to co słyszy dziecko? Że się nie liczy i nie jest ważne. Wysłuchaj – czyli bądź dla dziecka. Bądź obok, wczuj się w jego problem. Powtórz, zapytaj, czy dobrze zrozumiałaś. „Słyszę, że bardzo zależy ci na tej zabawce, czy tak? Och, jak bardzo ci zależy. Podoba ci się jej kolor? Opakowanie? Co chciałabyś robić z nią, jak się bawić? Opowiesz mi o tym?…”

I nie, to nie oznacza, że się już godzisz na kupno tej przysłowiowej zabawki. To znaczy, że dziecko widzi, czuje, że to, co ono przeżywa, co sobie wymyśliło, jest dla kogoś ważne. Gdy już się uspokoi, może się okazać, że samo powie, że właściwie to nie chce takiej zabawki. Lub możesz wtedy powiedzieć, że nie planowałaś nic kupować i teraz nie masz pomysłu, co zrobić. Może się wspólnie zastanowicie? Może dziecko ma propozycję?

Jeśli nigdy nie próbowaliście być tak blisko pomysłów dziecka, to polecam spróbowanie. Może się okazać, że bardzo wam zadziała, że zdziała cuda! Zwykle bowiem nie chodzi w ogóle o zabawkę!

A jeśli chodzi o bycie blisko mamy, to naprawdę trudno tego odmówić – to jest bardzo, bardzo podstawowa, ważna potrzeba. I jeśli tylko właśnie nie dźwigasz 18 kg zakupów, to przytul to dziecko, zapytaj, czy to tego właśnie potrzebuje i ono pewnie zaraz pójdzie dalej się bawić czy jeść.

 

JAK POMÓC SOBIE?

Wracamy do myśli-zapalników. Jeśli się gotujesz i masz dosyć, a cierpliwość kończy się, zanim się zaczęła, to oczywiście warto pomyśleć, czy nie mamy zbyt dużo na głowie i dać sobie trochę luzu. Ale w tej jednej chwili uchwyć swoje myśli. Czy przyszło ci do głowy coś w stylu „głupi bachor znowu” albo „już nie mogę z tym dzieckiem” czy „wejdzie mi na głowę, robi to specjalnie”? Jeśli tak, to uruchamiasz złość tymi myślami. Potem zaczynasz reagować tak, jak nie lubisz. Albo krzyczysz, albo płaczesz, albo dajesz jakąś absurdalną karę lub coś, co nazywamy konsekwencją, a jest zwykłą karą (krzesełko wyciszenia, odesłanie do pokoju itp.).

Zatrzymaj się. Weź oddech i zmień myśli. Ty nad nimi panujesz, możesz je zmieniać! Pomyśl: „to tylko dziecko”. „Ależ on ma niedojrzały jeszcze mózg…”, „Kurczę, chyba naprawdę jej zależy na…”, „Sprawdza, jak brzmi łyżeczka, która spada, chyba go to fascynuje, skoro upuszcza ją już 9-ty raz”.

Zobaczenie sytuacji nowymi oczami, przez okulary czystych faktów (bez myśli i ocen) lub w pozytywnym świetle pomoże ci odzyskać równowagę oraz pomóc dziecku w świecie jego potrzeb.

Jeśli chcesz nauczyć się jak sobie radzić z takimi sytuacjami ZAPRASZAM 21 stycznia 2017r na pierwsze zajęcia z cyklu Niezbędnik rodzica: "Dziecko z poczuciem własnej wartości" prowadzone przez Emilię Kulpę-Nowak. Więcej >>


Emilia Kulpa-Nowak

dziennikarka i trenerka, uczestniczka wielu zaawansowanych kursów NVC (Nonviolent communication, Porozumienie bez Przemocy) i absolwentka studiów NVC, założycielka i przez kilka lat prowadząca portal dzielnicarodzica.pl, autorka tekstów oraz książki dla rodziców. Tworzy NVCLab.pl, gdzie prowadzi i organizuje szkolenia. Pasjonatka książek i wiedzy. Żona i matka.



 

 

 

 


Posted in Wychowanie Rodzicielstwo Aktualności  

28-10-2016

Ihr Kommentar wurde erfolgreich gesendet. Vielen Dank für Kommentar!
Dodaj komentarz
Nazwa:*
Email:*
Wiadomość:*
  Captcha
  Dodaj komentarz