Czy jesteśmy świadomi czasu?

Czy jesteśmy świadomi czasu?
Czas płynie błyskawicznie, gdy o nim zapominamy, i wlecze się niemiłosiernie, gdy zwracamy na niego uwagę. Na przykład mknie jak błyskawica osobom czującym się komfortowo podczas lotu samolotem częściowo dlatego, że zapominają one o trwaniu tej podróży – czytają, oglądają filmy i rozmawiają z przyjaciółmi. W przeciwieństwie do nich podróżnicy lękowi nieustannie rozmyślają o tym, ile trwa lot, sprawdzają, kiedy nastąpi lądowanie, i wyobrażają sobie bezpieczny przebieg rejsu, niezdolni do zatopienia się w lekturze czy filmie.
To oznacza, że niecierpliwość spowalnia upływ czasu i w gruncie rzeczy jest świadomością istnienia czasu.
Co decyduje o tym, jak postrzegamy czas?
Jak wyglądają procesy psychiczne i neurologiczne decydujące o tym, jak doświadczamy czasu? Niestety wciąż nie mamy całkowitej jasności w tej kwestii.
Jedną z popularnych teorii jest „skalarna teoria oczekiwań” (ang. SET), opracowana w 1977 roku przez psychologa Johna Gibbona. Zasugerowano w niej, że poczucie upływu czasu wynika z istnienia w naszym mózgu swoistego „metronomu” (lub wewnętrznego zegara), wytwarzającego regularne impulsy. Są one zliczane przez „rejestr” i przechowywane w pamięci.
Niestety teoria Gibbona nie wyjaśnia, dlaczego ludzie postrzegają czas tak rozmaicie. Dlaczego nowe doświadczenia i negatywny nastrój miałyby przyspieszać działanie „metronomu”, tym samym spowalniając upływ czasu? Dlaczego poczucie, że coś jest nam znane, oraz przyjemny nastrój miałyby spowalniać tykanie „zegara”, przyspieszając tym samym czas?
Upłynęło jednak już blisko 50 lat i nikt dotąd nie odkrył, czy wspomniany „metronom-rejestr” istnieje lub z jakimi procesami zachodzącymi w mózgu mógłby być powiązany.
Po wielu latach analizowania neurologicznych fundamentów percepcji czasu neurobiolog Dean Buonomano stwierdza, że nadal „brak empirycznych danych na poparcie modelu wewnętrznego zegara”. Buonomano wraz ze współpracownikami zidentyfikowali określone procesy zachodzące w mózgu. Procesy te jednak nie są zbyt precyzyjne, jedynie rejestrują czas zamiast go mierzyć. Jak ujmuje to Buonomano, przypominają raczej „elektroniczny wyświetlacz w ręcznym zegarku” niż znajdujący się w środku takiego zegarka „kryształ kwarcu”.
Inną możliwością jest ta, że fundament percepcji czasu nie znajduje się w naszym umyśle, a należy go raczej szukać w ciele. Kolejny znany badacz percepcji czasu, Marc Wittmann, twierdzi, że mierzymy czas, gdy uświadamiamy sobie przebieg pewnych procesów fizycznych. Ujmuje to następująco: „sygnały dawane nam przez ciało stają się podstawą subiektywnego poczucia czasu”. Jest to pewien nieznacznie odmienny wariant teorii przetwarzania informacji, w której głównym źródłem informacji stają się nasze ciała i emocje.
Bazując na pracach amerykańskiego neurobiologa Buda Craiga, Wittmann podkreśla powiązanie tych zagadnień z częścią mózgu znaną jako wyspa. Potwierdzają to badania pokazujące, że po uszkodzeniu wyspy na skutek udaru pacjenci zaczynają mniej precyzyjnie oceniać czas trwania różnych wydarzeń.
W teorii tej nadal jednak brakuje opisu, w jaki sposób wyspa wytwarza u nas poczucie upływu czasu. Ponadto teoria ta niezbyt dobrze wyjaśnia zjawisko doświadczeń ekspansji czasu (np. NDE).
W ich trakcie można doznać długiej serii złożonych doświadczeń (na które zazwyczaj potrzeba wielu godzin). Niekiedy pojawia się tutaj osobliwe zjawisko „przeglądu życia”: widzimy po kolei każde wydarzenie ze swojego życia (a nawet z przyszłości), przewijające się niczym film panoramiczny. Jest to chyba najbardziej zadziwiająca forma doświadczenia z obszaru ekspansji czasu.
Jak to możliwe, że w ciągu kilku sekund przeżywamy ponownie całe dotychczasowe życie?
Odpowiedzi na to pytanie psycholog dr Steve Taylor stara się udzielić w książce „Iluzja czasu liniowego”.
Udostępnij tę treść