Jak miłość leczy strach - David R. Hawkins

opublikowane: 2020-03-20 12:47:56
kategorie: Artykuły , Rozwój osobisty , Wieści z Virgo

Każdy z nas zna różne oblicza strachu. Każdemu zdarzyło się czuć nieuchwytny lęk i panikę. Wiemy, jak to jest być sparaliżowanym przez strach i w napięciu oczekiwać najgorszego. Zmartwienia są przewlekłymi lękami, a w krańcowych przypadkach przeradzają się w paranoję. Przy niezbyt silnym lęku czujemy jedynie niepokój. Jeśli jest bardziej uporczywy, stajemy się zalęknieni, ostrożni, zablokowani, napięci, wycofani, milczący, przesądni, defensywni, nieufni, przerażeni, niepewni, pełni obaw, podejrzliwi, strachliwi, uwięzieni, winni czy stremowani.

NIE BÓJ SIĘ BAĆ

Jedno z najwspanialszych ćwiczeń polega na uwolnieniu lęku przed odczuwaniem strachu. Kiedy przestaniemy obawiać się strachu, zdamy sobie sprawę, że to tylko uczucie. By zrozumieć, jak działa mechanizm samowzmacniania strachu, musimy się przy tym zatrzymać i przyjrzeć innemu prawu świadomości: To, co myślisz, manifestuje się w twoim życiu.


Oznacza to, że każda myśl, nieustannie tłukąca się nam po głowie, zasilana stale naszą energią, zazwyczaj pojawia się w naszym życiu dokładnie w takiej formie, w jakiej zaistniała w umyśle. Dlatego myśli pełne lęku przywołują strach. Im więcej takich myśli, tym większe prawdopodobieństwo zaistnienia w naszym życiu przerażających sytuacji, które ponownie wzmocnią nasz strach.

W naszym społeczeństwie strach jest tak pandemiczny, że stał się dominującą emocją. Strach dominował również wśród pacjentów, z którymi miałem styczność podczas swojej kilkudziesięcioletniej praktyki klinicznej. Strach przybiera tak wiele form i jest tak rozległy, że nie ma tu miejsca, by o wszystkim wspomnieć.

Pierwotnie strach służył przetrwaniu, dlatego w naszym umyśle istnieje na niego szczególne przyzwolenie. Dla większości ludzi strach jest tak wszechobecny, że ich życie to jeden wielki zbiór działań kompensacyjnych, które mają pomóc go okiełznać. Jednakże nawet to nie wystarcza, dlatego media nieustannie pokazują nam sytuacje budzące lęk, jak na przykład: „Terroryści grożą zatruciem żywności”. Tego rodzaju nagłówki, wciąż zachęcają do przeżywania tej najstraszliwszej z wszystkich emocji. Jak mówią słowa piosenki: „Jesteśmy uwięzieni między lękiem przed życiem i lękiem przed śmiercią”.

PRZYPADEK BETTY

Kiedy zawodzą wybiegi umysłu kompensujące lęk i przenika on do świadomości jako jawne ataki paniki lub fobie, taka osoba dostaje etykietkę chorej na nerwicę lękową. Wiele tu mówi fakt, że valium – środek uspokajający – jest najczęściej sprzedawanym specyfikiem w Ameryce.

Lęki mają tendencję do eskalacji. Zatem u typowego pacjenta cierpiącego na fobie strach postępuje, obejmując coraz więcej obszarów życia, powodując pogłębiające się ograniczenia aktywności, w ciężkich przypadkach prowadząc do zupełnego unieruchomienia.

Przykładem takiego przypadku była pacjentka o imieniu Betty. Betty miała trzydzieści cztery lata, ale wyglądała znacznie starzej, ponieważ była wychudzona i mizerna. Weszła do mojego gabinetu, niosąc stos papierowych toreb, w których, jak się później okazało, znajdowało się 56 różnych flakoników z preparatami wspomagającymi zdrowie, witaminami, suplementami, oraz kilka toreb ze specjalnym jedzeniem. Jej strach zaczął się od bakteriofobii i wkrótce wszystko wokół wydawało się jej skażone zarazkami.

Prześladowały ją liczne lęki związane ze zdrowiem i o tym, że zarazi się jakimiś chorobami, pogłębiały się do tego stopnia, że przyszła do mnie z fobią, że na pewno będzie miała raka. Wierzyła w każdą przerażającą historię, o której czytała, więc bała się jedzenia niemal wszystkich produktów, powietrza, którym oddychała, oraz kontaktu ze słońcem. Nosiła wyłącznie białe ubrania, obawiając się szkodliwych barwników zawartych w tkaninach.

Będąc w gabinecie, nie chciała usiąść, ponieważ krzesło mogło być skażone zarazkami. Kiedy potrzebowała recepty, prosiła, abym użył kartki ze środka bloczka z receptami, która nie była jeszcze dotykana. Co więcej, chciała samodzielnie wyrwać zapisaną kartkę z bloczka recept, abym jej nie dotykał, bo przecież na mojej skórze najprawdopodobniej były zarazki, skoro ściskałem dłoń pacjenta przyjmowanego przed nią. Zawsze nosiła białe rękawiczki. Domagała się prowadzenia leczenia telefonicznie, ponieważ przerażała ją ponowna wyprawa do mojego gabinetu. Po kolejnym tygodniu prowadzenia sesji telefonicznie powiedziała, że boi się wstać z łóżka. Dzwoniła do mnie z domu, siedząc na łóżku, ponieważ teraz już bała się w ogóle wychodzić z domu.

Jej lęki pogłębiły się – bała się złodziei, gwałcicieli i skażonego powietrza. Jednocześnie bała się zostać w domu, we własnym łóżku, zdając sobie sprawę, że może jej się pogorszyć i uwzględniając wszystkie swoje pozostałe lęki, bała się, że traci rozum. Bała się, że lekarstwa jej nie pomogą i że będą powodować skutki uboczne, ale też bała się ich nie przyjmować z obawy, że bez nich jej się nie polepszy. W końcu też przyznała, że obawia się zadławienia pigułkami, więc zaprzestała przyjmowania nawet witamin, a tym bardziej przepisanych lekarstw.

Jej lęki były tak paraliżujące, że całkowicie udaremniały każdy manewr terapeutyczny. Nie wyraziła zgody, abym porozmawiał z jej rodziną. Bała się, że rodzina, dowiedziawszy się, że chodzi do psychiatry, uzna ją za wariatkę. Byłem całkowicie skonfundowany i przez tygodnie głowiłem się, jak jej pomóc. Ostatecznie odpuściłem. To poddanie przyniosło mi ulgę, pomyślałem: „Nie mogę zrobić zupełnie nic, aby jej pomóc. Jedyne, co jeszcze mogę zrobić, to tylko ją kochać”.

I to właśnie zrobiłem. Po prostu myślałem o niej z miłością i często posyłałem jej myśli pełne miłości. Przekazywałem jej tyle miłości, ile tylko mogłem, kiedy rozmawiałem z nią przez telefon i w końcu po kilku miesiącach „terapii miłością” polepszyło jej się na tyle, że przyszła do mojego gabinetu. Z czasem jej stan poprawiał się, a lęki i zahamowania zaczęły zanikać, choć nie osiągnęła żadnego wglądu w związku z nimi. Podczas rozmów mówiła, że jest zbyt przerażona, by podczas sesji poruszać kwestie psychologiczne, więc darzenie jej miłością było jedyną rzeczą, którą zrobiłem w ciągu miesięcy, a ostatecznie lat terapii.


Przypadek ten ilustruje ideę, że wyższe wibracje – jak miłość, mają uzdrawiający wpływ na niższe wibracje takie, jak strach, w przypadku tej pacjentki. Miłość uspokaja i bardzo często możemy ukoić lęki drugiej osoby jedynie poprzez naszą fizyczną obecność i energię miłości, którą emanujemy, otaczając nią tę osobę. Nie chodzi o to, co mówimy, lecz o sam fakt naszej obecności, który ma działanie uzdrawiające.



MIŁOŚĆ LECZY STRACH

Możemy nauczyć się jeszcze jednego prawa świadomości: Miłość leczy strach.

To prawo jest również podstawą leczenia stosowanego w Attitudinal Healing Center w Nowym Jorku, którego byłem współzałożycielem i konsultantem medycznym. Zmiana postaw pacjentów opierała się tam na grupowych interakcjach z ludźmi dotkniętych śmiertelnymi i wyniszczającymi chorobami, a cały proces leczenia polegał na uwalnianiu strachu i zastępowaniu go miłością.

Ten sam mechanizm, można zaobserwować w obecności wielkich świętych i oświeconych uzdrowicieli, kiedy dzięki emanującej z nich silnej wibracji miłości sama ich obecność ma moc uzdrawiania. Ta moc, podstawa uzdrawiania duchowego, przekazywana jest także poprzez myśli pełne miłości. W historii są całe zastępy ludzi słynnych z uzdrawiania tłumów właśnie taką miłością. Sięgając do historii współczesnej, jako przykład można podać św. Matkę Teresę, której przypisuje się uzdrowienie ogromnej liczby ludzi właśnie za pomocą bezwarunkowej miłości i oświeconej obecności.

Osoby niezaznajomione z prawami świadomości uważają tego rodzaju zdarzenia za cuda. Jednak dla tych, którzy rozumieją prawa świadomości, takie zjawiska są całkowicie naturalne i oczekiwane. Wysokie poziomy świadomości same w sobie uzdrawiają, przemieniają i oświecają innych.

Mechanizm poddania jest cenny właśnie dlatego, że porzucamy to, co ogranicza miłość, dzięki czemu stopniowo wzrasta nasza zdolność kochania, a energia miłości może uzdrowić zarówno nas samych, jak i innych. Jedyna niedogodność tego typu uzdrowień polega na tym, że często utrzymują się tylko podczas obecności osoby zdolnej do emanowania energią miłości z wysokich poziomów świadomości, a choroba wraca, kiedy chory przestaje przebywać w obecności takiej osoby, do czasu, aż sam nauczy się podnosić własną świadomość.

NASZA PRAWDZIWA NATURA

Możesz zapytać: Skoro wysyłanie myśli pełnych miłości ma moc uzdrawiania, dlaczego widujemy tak wielu chorych w szpitalach, podczas gdy odwiedzające ich rodziny się o nich troszczą? Czemu pacjentów nie leczy miłość ich rodzin? Odpowiedź stanie się oczywista, gdy przyjrzymy się, jakie myśli są wysyłane choremu przez bliskich. Jeśli się to dokładniej zbada, okaże się, że dominują dręczące myśli pełne strachu, którym towarzyszy poczucie winy i ambiwalencja.

Możemy wyobrazić sobie, że miłość jest niczym światło słońca, a negatywne myśli są jak chmury. Nasza wyższa Jaźń lśni jak słońce, lecz wszystkie nasze negatywne myśli, wątpliwości, obawy, złości i urazy zakrywają ten blask, sprawiając, że przenika go bardzo mało.

Kiedy konsekwentnie będziemy uwalniać opór przed swoimi lękami i pozwolimy sobie odpuścić je, uwięziona w strachu energia także się uwolni i zacznie jaśnieć jako energia miłości. Tak więc miłość bezwarunkowa ma największą moc i na takiej miłości oparta jest moc słynnych świętych.

Tę miłość ma w sobie nieodłącznie także każdy z nas. Już sama natura życia i przepływającej przez nas energii życiowej dającej nam siłę, by oddychać i myśleć, sprawia, że każdy z nas ma w sobie tę wibrację energii miłości. Jeśli patrząc na siebie, widzimy, że pozwoliliśmy, by nadmierny lęk zablokował doświadczanie własnej natury, możemy za pomocą Techniki Uwalniania na nowo poczuć miłość przepływającą przez nas samych i dzięki temu wyzwolić się z negatywności. Odkrywając na nowo miłość w sobie, odnajdujemy prawdziwe źródło szczęścia.

RÓB TO CO ROBISZ I KIERUJ SIĘ MIŁOŚCIĄ

Choć wiemy, że strach ma całkowicie niszczący wpływ na nasze relacje, zdrowie i szczęście, jesteśmy do niego przywiązani. Dlaczego?

Mamy nieświadome wyobrażenie, że strach trzyma nas przy życiu; wynika to z tego, że strach jest powiązany z całym zestawem mechanizmów służących przetrwaniu. Wydaje nam się, że jeśli odpuścimy strach – nasz główny mechanizm obronny – staniemy się w pewien sposób bezbronni. Jednak prawda jest zupełnie inna. Strach czyni nas ślepymi na prawdziwe niebezpieczeństwa życia. W zasadzie strach jest największym zagrożeniem, z jakim może się mierzyć ludzkie ciało. To właśnie strach i wina przynoszą choroby i niepowodzenia w każdym obszarze życia.

Rób to co robisz, ale kierując się miłością, nie strachem. Czyż powodem dbania o ciało mógłby być szacunek i to, że je cenimy, a nie strach przed chorobą i śmiercią? Czy moglibyśmy być oddani innym ludziom z miłości do nich, nie ze strachu, że zostaniemy sami? Czy moglibyśmy być uprzejmi i mili wobec nieznajomych z troski o inne ludzkie istoty, a nie dlatego, że boimy się stracić dobrą opinię?


Fragment z książki „Technika uwalniania” Davida R. Hawkinsa



 


 

TECHNIKA UWALNIANIA
(wyd. Virgo 2015)

Autor krok po kroku opisuje prostą 
i skuteczną metodę, która pozwala 
uwolnić się od negatywnych emocji 
i stanów umysłu, by w pełni cieszyć 
się miłością, zdrowiem i szczęściem.

 

DOŚWIADCZANIE RZECZYWISTOŚCI
(wyd. Virgo 2018)
Autor, który doświadczył wysokich 
stanów świadomości, demaskuje
najpowszechniejsze błędy postrzegania
i ukryte mechanizmy ego.

 



SUKCES JEST DLA CIEBIE
(wyd. Virgo 2017)

Czy można rozwijać świadomość w 
pracy zawodowej, w biznesie?
Co przyciąga, promuje i buduje sukces,
a nie wymaga wysiłku?

 



OKO W OKO Z JAŹNIĄ
(wyd. Virgo 2014)

zawiera szczegółowy opis zaawansowanych
stanów świadomości i doświadczeń autora

tradycyjnie określanych mianem oświecenia.
Wykracza poza odwieczne opozycje między
nauką a religią oraz między ego a duchem.

 

 
PRZYWRACANIE ZDROWIA
(wyd. Virgo 2012)

przedstawia koncepcję zakładającą
wykorzystanie świadomości w radzeniu sobie

z całą gamą ludzkich problemów, takich jak stres,
alkoholizm, różne choroby, strach i poczucie straty,
i inne.




PRZEKRACZANIE POZIOMÓW ŚWIADOMOŚCI
(wyd. Virgo 2012)

szczegółowy przewodnik rozwoju świadomości
i samodoskonalenia omawiający sposób
pokonywania kolejnych etapów duchowej ewolucji
w oparciu o Mapę Świadomości.

 




SIŁA CZY MOC
(wyd. Virgo 2010)

pierwsza książka dr. Hawkinsa
będąca wprowadzeniem do Mapy Świadomości

i badań kinezjologicznych,
przetłumaczona dotąd na ponad 25 języków.