Jeśli Jesteś Rozczarowany Tym, jak Traktuje Cię Publiczna Służba Zdrowia

- Kategorie: Zdrowie

Jeśli czujesz, że Twój lekarz nie wie jak Ci pomóc; jesteś odsyłany od  "specjalisty"  do  "specjalisty" i masz już dość, ponieważ Twoje samopoczucie wciąż się pogarsza...

Jeśli chcesz zrozumieć co się z Tobą dzieje i znaleźć rozwiązanie, Usiądź teraz wygodnie i przeczytaj poniższy materiał, który zapewne wywoła Twoje zdumienie…

 

Drogi Czytelniku,


To nieprawda, że nic się nie da zrobić.
Nie jesteś skazany wyłącznie na farmakologię, która pomaga na jedno a szkodzi na kilka innych rzeczy.
Twój lekarz Ci tego nie powie, ponieważ on nie wie wszystkiego o chorobach.
Nie wie tego, o czym Ty za chwilę się dowiesz!


Na szczęście nie wszyscy lekarze sprowadzają swój zawód do wypisywania recept, istnieją jeszcze prawdziwi pasjonaci i poszukiwacze, którzy dostrzegając nieudolność współczesnej medycyny podjęli pracę badawczą i dotarli do zdumiewających odkryć.

Te odkrycia są tak rewolucyjne, że
zagrażają pozycji współczesnej medycyny akademickiej, więc lobby lekarskie a szczególnie farmaceutyczne wypowiedziało im otwartą wojnę. Lekarze, którzy korzystają z tych odkryć są szykanowani, straszeni więzieniem i utratą prawa do wykonywania zawodu, pomimo, że proponowane rozwiązania nie wymagają ani odstawiania leków, ani rezygnowania z tradycyjnej formy leczenia, i są całkowicie bezpieczne.

Efekty stosowania tych odkryć są wręcz niezwykłe: znikają choroby przewlekłe, nowotwory, choroby uznawane za dziedziczne, a szczególnie
wszelkie dolegliwości, co do których zwykli lekarze rozkładają ręce…
Wykorzystanie tego, o czym za chwilę przeczytasz jest proste,
chodzi tylko o rozpoznanie pierwotnych mechanizmów i klucz do wyzdrowienia znajdzie się w Twoich rękach.

Nie musisz mieć medycznego wykształcenia, każdy jest w stanie zrozumieć działanie tych mechanizmów i wrócić do zdrowia.




Poznaj Jednego z Takich Pasjonatów:
Dr Gerarda Athiasa – francuskiego lekarza, który w ciągu 48 godzin wyleczył się z astmy i egzemy (z którymi borykał się długie lata). Następnie pomógł wyzdrowieć tysiącom pacjentów, pracując z pierwotnymi mechanizmami wywołującymi ich choroby.


"Ja, Gerard Athias, urodziłem się z egzemą i astmą. Przy każdym zaostrzeniu świądu czułem się
oddzielony przez ból od dotyku matki. Potrzebowałem wielu lat spędzonych na rozdzieraniu skóry szorstkimi ręcznikami, zanim zdobyłem świadomość, że skóra to miejsce, które integruje pierwsze wrażenie z obcowania z ludźmi. Ta choroba izolowała mnie od kontaktu z innymi. Chora skóra, chore płuca, to był mój start w życie...

Ale dziękuję wam, moje choroby: to wy mnie obudziłyście!


Od piątego roku życia, ku wielkiemu zaskoczeniu nauczycielek, pragnąłem być lekarzem, i z biegiem lat nie zmieniłem zdania. Nigdy nie chciałem być adwokatem czy strażakiem ani nawet policjantem. Zawsze chciałem być doktorem.


Chciałem Przezwyciężyć Moje Choroby więc Zacząłem Studia Medyczne, i wtedy Pojawił się Poważny Problem…

Lata studiów upływały a wraz z nimi ludzkie ciało było coraz bardziej dzielone między działy medycyny: semiologię, kardiologię, gruczoły wydzielania wewnętrznego z jednej strony, mięśnie z drugiej, neurologię i psychiatrię. Ginekologia była przedmiotem, na którym nigdy nawet nie wspomniano ani o przyjemności, ani o pożądaniu (a tymczasem miałem już do czynienia z tym problemem). Wszystko było utajone jak w średniowieczu, jak w słynnym filmie Imię róży.

By uzyskać dyplom lekarza medycyny, musiałem przyswoić zagadnienia całkowicie odarte z emocji. Podczas trwających wieki sesji egzaminacyjnych byliśmy systematycznie odpytywani z chorób, które tylko nieliczni profesorowie medycyny zaobserwowali raz w życiu. Żądano od nas pisania godzinami wypracowań na temat „patologii”, z którymi nigdy nie będziemy mieli do czynienia.

Gdy o poranku przechadzałem się zimnymi korytarzami marsylskich szpitali,
w których nawet odwiedzający wyglądali na chorych, i wchodziłem do sali, by w końcu wykonywać swój zawód badając pacjenta, w sali nie było nas więcej niż siedmioro, ośmioro. Profesor objaśniał nam przypadek chorej, biednej pani przyjętej do szpitala z powodu cukrzycy, jakby chodziło o jakąś wielką teorię medyczną jej choroby. Dorzucał również słowa wywołujące poczucie winy i raniące tę "cukrzycową" babunię: „Mam nadzieję, że przynajmniej nie jadła pani czekolady!”.
Biedaczka, którą czasem odwiedzały wnuki, rzeczywiście napoczynała z nimi pudełko czekoladek, co według mnie było kilkoma chwilami miłości, które nie mogły w żaden sposób zaszkodzić jej glikemii. Byliśmy więc wyjątkowo daleko od Hipokratesa i jego całościowej wizji człowieka.



Czy początek mojej egzemy i astmy mógł być pochodzenia psychosomatycznego?
Psychosomatyka - Dlaczego nie?
Ale Mnie to już Nie Wystarczało.


Bardzo szybko, bo już od piątego roku studiów, zacząłem zastępować innych, by być w kontakcie z chorymi. Od zastępstwa do zastępstwa doszedłem aż do dyplomu, po otrzymaniu którego zdecydowałem się, pełen obaw, otworzyć swój pierwszy gabinet.

Podczas dziesięciu lat praktykowania medycyny ogólnej, czystej i twardej alopatii (tj. opartej na założeniu, że „przeciwne należy leczyć przeciwnym” np. w przypadku bólu  – substancją przeciwbólową, uśmierzającą ból.
Większość z nas ma zwykle do czynienia z tego rodzaju terapią kiedy korzysta z pomocy lekarskiej),
przechodziłem okresy, kiedy nie czułem się zbyt dobrze w swojej profesji, nie miałem z niej satysfakcji.

Odpowiadałem na potrzeby niektórych pacjentów,
ale nie byłem w zgodzie z samym sobą.
– Panie doktorze, maluch jest chory, potrzebuje antybiotyków.
Antybiotyki to panaceum na infekcje bakteryjne, podczas gdy nie mają one żadnego działania na wirusy, ale nawet w przypadku chorób wirusowych pacjenci domagali się antybiotyków.
Jedni pacjenci prosili, inni domagali się.
– Chcę prześwietlenie! Niech mi pan wystawi skierowanie na komplet badań.
Jedyną rzeczą, która mobilizuje ludzi do tych zimnych, technologicznych zabiegów, jest Strach.
Starać się jak najszybciej wyzdrowieć; wyzdrowieć nie rozumiejąc, dlaczego byliśmy chorzy.
To już nie była moja droga.



W Końcu Dotarłem do Sedna Tych Chorób

Po odstąpieniu od alopatii, w końcu zacząłem nawiązywać kontakt z innym światem medycznym.

Pracowałem wówczas bezpośrednio na emocjach według medycyny chińskiej. Rozmawialiśmy o emocjach, materii, organach, pięciu elementach i ta wiedza, przynajmniej na początku, bardzo mocno do mnie przemawiała.

Następnie rozpoczęło się jednoczenie obydwu medycyn. Mogłem dotknąć energie, poczuć je i zrozumieć ich echo w ciele fizycznym.
TO JEDNAK WCIĄŻ MI NIE WYSTARCZAŁO.

Od spotkania do spotkania, od zrozumienia jedności istoty do związku z fizjologią, słuchałem o tym, co zawsze wiedziałem w głębi duszy. Jednostka miała wreszcie zostać połączona w całość
i być może pewnego dnia będę miał szansę leczyć inaczej.

Moje uderzenia serca, moje wdechy i wydechy były automatyczne. Dzięki medycynie wiedziałem, że funkcje krwi, hormonów i funkcje życiowe także były automatyczne.
Byłem zatem niczym automat. Ale kto w takim razie dowodził?
Ci, którzy szukają odpowiedzi na zewnątrz siebie, znajdują ją w swoich Bogach, inni ufają przypadkowi, a ja od zawsze szukałem odpowiedzi w sobie.
Połączyć świat duchowy i biologiczny. Odnaleźć ten most, te połączenia…

Moją ostoją były myśli, ponieważ to ja decydowałem, czy zaprzestanę, czy będę kontynuował rozważania. Byłem panem swych decyzji. Jednak jeśli wszystko było we mnie automatyczne, to być może również moje myśli? Prowadzony niczym marionetka przez siatkę układu nerwowego pod hormonalnym, elektrycznym i pochodzącym z układu krwionośnego kierownictwem mojego mózgu.

To on sprawiał, że chodziłem,
pisałem, kochałem i że miałem odruchy przetrwania.
Pinokio, którym byłem, zablokowany, niczym w labiryncie, przez własne blokady.
I te strefy, do których nie miałem dostępu, choć były one w pełni funkcjonalne z medycznego punktu widzenia.

Czyżby mózg zarządzał wszystkimi moimi przekonaniami, wszystkimi pragnieniami, wszystkimi fantazjami, wszystkimi miłościami, wszystkimi radościami, wszystkimi bolączkami za pomocą molekuł, biochemii? I stąd przesyłałby te składniki za pomocą obwodów do ciała i myśli?

Mózg był moim komputerem. Prawdziwy komputer doskonały.
Jeśli jednak był idealny, dlaczego wysyłał mi choroby?
Czy komputer mógł się mylić?
I właśnie w tym momencie mojej refleksji, w momencie, gdy byłem gotowy usłyszeć, spotkałem się z teoriami głoszącymi, że Choroba jest doskonałym rozwiązaniem biologicznym mózgu aby utrzymać nas przy życiu.



Właśnie w tym świecie biologii pragnąłbym, Drogi Czytelniku, spotkać się z Tobą

Jasne, w świecie psychologii z powodu moich problemów byłem skazany na cierpienie, ale jak to było w świecie biologicznym?
Odpowiedź doskonała!
Moja astma, egzema, depresja, wasze choroby, jakiekolwiek by one nie były?

Mechanizm doskonały!
Ale jeśli choroba to odpowiedź, wówczas, kto zadaje pytanie?

 
Byłem oczarowany Alchemikiem Paulo Coelho i jego osobistą legendą, i poszukiwałem własnej. Czy jednak to tropienie było rzeczywiście „moje”? Jaki lalkarz pociągał za sznurki? Kto zrobił ze mnie lekarza, astmatyka, osobę z egzemą…?

Wszystko to było oczywiście moim celem ponieważ to przeżyłem.
Ale kto mnie o to prosił? Kto tego ode mnie wymagał?
Oczywiście łatwiejsze było stwierdzenie, że to ja chciałem tego wszystkiego; rozumiałem, że chęć bycia lekarzem była myślą, która mogła należeć do mnie. Rozwód był również czymś, czego chciałem.

Jednak czy wszyscy moi pacjenci, czy my wszyscy, chcemy być chorzy?
Oczywiście, że nie!



Cholera, kto wymagał ode mnie tego wszystkiego…?!
Mój rodowód tego wymagał. Za pomocą krwi mózg przenosił całą swoją biologię.
Odpowiedź Znajdowała Się Właśnie Tu.
Moi rodzice, dziadkowie, cała genealogia domagała się ode mnie pójścia tą drogą.


Przypominam sobie swoje licealne lata. Ojciec, który
odniósł sukces w biznesie, pragnął, abym zrobił studia, które pozwoliłyby mi go zastąpić. To była jego projekcja. Dlaczego go nie posłuchać?
Świadomy umysł nie znał odpowiedzi na to pytanie.
Odpowiedzi należało szukać w rodzinnej podświadomości.
Kolejny raz lektury przychodziły mi na odsiecz ułatwiając badania.

Okazywało się, że wszystko działo się pod wpływem podświadomego Stresu Rodzinnego, a ja, niczym pajacyk, realizowałem wszystkie prośby, wszystkie nakazy.
To wszystko stawało się moim celem życia.

Podświadoma pamięć rodziny została przekazana dziecku, które zachowywało się przez całe swoje życie według nienazwanego, podświadomego pragnienia rodziców.
Realizowało ono scenariusz życia całej sagi rodzinnej.

Co popchnęło Santiago w Alchemiku do wyruszenia w poszukiwaniu swojej osobistej legendy? Był on skonstruowany tak jak ja.
Według mnie to nie była jego decyzja.
Do zrobienia tego popchnął go podświadomy nakaz rodziny.
Uświadomienie
sobie tego, pozwoliło mu na porzucenie przeznaczenia określonego przez rodzinę i realizację swojej własnej historii.
Odtąd również ja miałem nią żyć.



Przedstawiłem się Wam Powyżej Przez Pryzmat Świata Psychologicznego,
Teraz Czas Wejść w Rzeczywistość Biologiczną.

Joseph, mój nauczyciel, wyjaśniając mi BIOLOGIĘ CHORÓB wspomagał się zawsze nauką o zwierzętach. Wychodząc od reakcji i patogenezy zwierząt, robił połączenie konflikt-choroba.

W ten sposób, badając jelenie, określił przyczyny biologiczne zawału mięśnia sercowego.

Jedyną przyczyną zawału u starego jelenia jest konflikt utraty swojego terytorium.


Zwierzę to żyje w lesie i wyznacza tam granice swojego terytorium, na którym, króluje nad swoimi łaniami. Najsilniejsze zwierzę bierze udział w reprodukcji gatunku. Każdego roku naraża ono trofeum zwycięzcy w energicznych walkach z młodymi jeleniami. Walczy zatem brutalnie z tym, który jest najbardziej zdolny do zajęcia jego miejsca. Po zwycięskiej walce stary jeleń panuje dalej, do kolejnego ataku. W tym czasie młody przeciwnik staje się silniejszy, aż dochodzi do tego, że młody samiec pokonuje starego. W ostatniej, śmiertelnej dla starego jelenia walce, rzuci się on z całą mocą, by utrzymać panowanie nad terytorium, lasem i łaniami. Walka w permanentnym napięciu wymaga ogromnej ilość tlenu. By w tym konflikcie być bardziej operatywnym i mieć więcej mocy, stary jeleń dekoduje swój konflikt w tętnicach wieńcowych.

W aktywnej fazie konfliktu, w nabłonku wyściełającym tętnice, powstają ubytki (owrzodzenia),
w fazie naprawczej (po rozwiązaniu konfliktu) ubytki są wypełniane. Poszerzając średnicę swojej
tętnicy wieńcowej, stary jeleń zwiększa swój rzut serca.
Stary jeleń w rozpaczliwym wysiłku dostarcza więcej tlenu swoim mięśniom i przez pewien czas ma więcej mocy.
Walki trwają średnio nie więcej niż piętnaście dni i stary jeleń musi je wygrać, by zachować swoje prawa.



Joseph przestudiował różne możliwości starego jelenia:


– Szybko zwycięża walkę: nie umiera. Umie utrzymać swoje terytorium.
Owrzodzenie naczyń pozwala mu pokonać
przeciwnika.
Jest to rozwiązanie zwycięskie. Pokonany respektuje koniec walk;


Pochyla się przed młodym zwierzęciem.
W ten sposób stwarza prawdziwy konflikt utraty terytorium i jego
jedynym wyjściem staje się śmierć przez zawał mięśnia sercowego lub wielka depresja, która sprawia, że staje się starym, samotnym samcem. Depresja ratuje mu życie;

– Jeśli walki trwają zbyt długo, nie jest w stanie utrzymać rytmu. Po około piętnastu dniach
walk zostaje więc
prawdziwie rozgromiony przez niemożność dostosowania wydajności pracy serca do zwiększonych potrzeb organizmu. Najważniejsze w  biologii i w naturze jest to, by najbardziej wydajne zwierzę podtrzymało gatunek. Okres godowy musi więc jak najszybciej się rozpocząć, aby młode były wystarczająco silne, by przetrwać ciężką zimę.


Cały ten proces nie może więc zostać przesunięty w czasie przez zaślepienie starego jelenia, który  nie chce ustąpić miejsca młodemu. Natura w całkowitej harmonii jest zaprogramowana w ten sposób, że powyżej piętnastu dni walk stary jeleń nie przeżywa. Zostaje rozgromiony. Młode mogą urodzić się w odpowiednim momencie i kontynuować podtrzymywanie gatunku, kontynuując tę logikę w idealnej harmonii praw natury.

Następnie Joseph doprecyzował szczegóły medyczne:
– Po fazie aktywnej, podczas której w wyściółce tętnicy powstają owrzodzenia, następuje faza naprawcza – ubytki są  wypełniane. To właśnie w tym momencie zatyka się światło tętnicy. Powstające w wyniku konfliktu blizny uważane są  za przyczynę choroby, podczas gdy jej prawdziwą przyczyną jest utrata terytorium.

Najbardziej znamiennym faktem w
  naszych medycznych założeniach jest ten, że stary jeleń umiera na zawał mięśnia sercowego, podczas, gdy nie prowadzi osiadłego trybu życia, nie pali i nikt jeszcze nie widział jelenia pijącego alkohol. Jego przestrzeń życiowa to zdrowe, zalesione miejsce i nikt nie może u tego roślinożernego zakładać przejawów hipercholesterolemii.

Jedna po drugiej wykruszały się - znane mi medyczne - przyczyny chorób układu sercowo-naczyniowego.
Wszystkie choroby miały pochodzenie konfliktowe i wszystkie były zarządzane przez mózg.

Aby sprawdzić słuszność swojego rozumowania, Joseph zasięgnął języka u weterynarzy zajmujących się autopsją starych samców zmarłych podczas walki. Weterynarze potwierdzili, że umierały one z powodu zawału mięśnia sercowego.


Mózg jest sługą, nie panem.

Naucz się wydawać dobre rozkazy, znajdować dobre rozwiązania i daj kierownictwo temu,
co jest właściwe w Tobie, a
będziesz dobrze prowadzony."


                                                                                                  Dr Gerard Athias






Podstawowe Założenia Mechanizmów Biologicznych Zostały opisane
przez Gerarda Athiasa  w jego książce: „Programy rodzinne twoich chorób”.


Do tej pory wiedza na ten temat, dostępna była jedynie na drogich szkoleniach.
Uczestnicy musieli zapłacić kilka tysięcy złotych za pojedynczy trzydniowy jazd.
Autor i inni lekarze, konsultujący według tych założeń, przyjeżdżają czasami do Polski i udzielają
indywidualnych konsultacji, jednak trudno się na nie dostać i

również znacznie przekraczają one koszt wizyty u polskiego lekarza-specjalisty.

Teraz i Ty możesz już skorzystać z tej niezwykłej wiedzy, która dotąd była bardzo kosztowna.
Ponieważ ta książka właśnie ukazała się w języku polskim.


Cena książki
to nie kilka tysięcy złotych…
nie kilkaset złotych…
to dokładnie 39 zł.



Jeśli więc chcesz poznać ciąg dalszy tej historii i

•    Odkryć sekret, którego tak bardzo boi się lobby lekarskie i farmaceutyczne

•    Poznać podstawy rewolucyjnego podejścia do diagnozy i leczenia

•    Poznać sposób, dzięki któremu tysiące osób wyleczyło się z „nieuleczalnych” chorób

•    Nauczyć się jakie biologiczne reakcje uruchamia mózg w przypadku określonych chorób

•    Sprawdzić dla siebie i swoich bliskich jak działają biologiczne prawa natury,
     jak te prawa manifestują się poprzez choroby czy dysfunkcje

•    Wykorzystać biologiczne prawa do zrozumienia swojej sytuacji i poprawy swojego zdrowia



Możesz  zamówić ją tutaj: 
































Strona virgobooks.pl korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki internetowej. Polityka prywatności