Twoja praca, ich życie – transgeneracyjne ślady na ścieżce kariery

„Czym się zajmujesz?” – to jedno z pierwszych pytań, jakie zadajemy nowo poznanej osobie. W popularnym teleturnieju „Jeden z dziesięciu”, każdy uczestnik przedstawia się podając swoje imię, nazwisko i zajęcie. Praca nie jest jedynie sposobem zarabiania na życie – kształtuje naszą tożsamość, określa nasz status społeczny, wpływa na poczucie własnej wartości. Zawód, który wykonujemy często staje się nieodłączną częścią tego, kim jesteśmy. Ale czy rzeczywiście sami go wybieramy?
Pewnego dnia trafiła do mnie klientka, która skończyła cztery kierunki studiów, w tym pedagogikę specjalną oraz logopedię i od lat pracowała w szkole specjalnej. Kochała swoją pracę, ale odczuwała w niej coś więcej, niż zwykłe powołanie – niemal wewnętrzny przymus pomagania dzieciom specjalnej troski. Podczas analizy drzewa genealogicznego odkryłyśmy, że jej przodkowie byli przesiedleni za granicę i musieli dostosować się do nowej rzeczywistości. Pojawiło się również mieszane małżeństwo, z którego narodziło się dwujęzyczne potomstwo. Prócz tego, w każdym pokoleniu przynajmniej jedna osoba była niepełnosprawna fizycznie lub umysłowo, a więc wymagała szczególnej opieki. Dla mojej klientki nie były to więc jedynie rodzinne opowieści, ale dziedzictwo zapisane w jej podświadomości, które wpłynęło na całe jej życie. Dodatkowo prababcia tej gruntownie wykształconej kobiety wychowywała się w skrajnej biedzie i była analfabetką. Czy więc to przypadek, że ona pracuje w szkole?
Psychogenealogia i epigenetyka pokazują nam, że nasz zawód często nie jest wynikiem świadomej decyzji. Może być kontynuacją historii, którą zapoczątkowali nasi przodkowie, niekiedy w sposób, którego nawet nie jesteśmy świadomi. Także z punktu widzenia Totalnej biologii praca, jaką wykonujemy, nierzadko jest rozwiązaniem biologicznego konfliktu zapisanego w naszej rodzinie wiele lat temu. Może być formą nieuświadomionej lojalności wobec pradziadków lub sposobem na „naprawienie” jakiejś rodowej traumy. Jakie więc ukryte narracje kryje Twoja kariera? Jaką historię opowiada Twoje zajęcie?
Zawód jako wyścig pokoleń
Ciekawe, że w języku polskim słowo ‘zawód’ w znaczeniu: ‘praca, zajęcie’ wywodzi się w prasłowiańskiego rdzenia – voditi- oznaczającego: ‘wieść, prowadzić, kierować kogoś lub coś’. Dawniej czasownik ‘zawodzić’ posiadał wymowę: ‘prowadzić gdzieś grupę ludzi’ lub ‘zmobilizować kogoś do jakiegoś działania’. Rzeczownika ‘zawód’ używano także na określenie ‘powołania, przedsięwzięcia, zamierzenia’.
W XVI wieku ‘zawód’ zaczął nabierać znaczenia ‘stałego zajęcia, którym ktoś się trudni’. Było to związane z tym, że ktoś „zawodził” innych w określonym kierunku, prowadząc ich w ramach określonej umiejętności lub rzemiosła. Słowo to zaczęło się więc odnosić do człowieka, który wybrał taką a nie inną ścieżkę życiową i nią podążał.
Współcześnie rzeczownik ‘zawód’ ma również inne znaczenie – ‘rozczarowanie, poczucie zawiedzenia, niespełnienia czyichś oczekiwań’. I choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, on również wywodzi się od czasownika ‘wodzić’. Podobnie zresztą, jak ‘zawody’ w znaczeniu: ‘zmagania sportowe, wyścigi’. W gruncie rzeczy chodzi w nich bowiem o rywalizację, współzawodnictwo, w których ktoś ‘prowadzi’ – w sensie: ‘przewodzi, jest na czele, wygrywa’.
Podobieństwo między tymi znaczeniami nie jest przypadkowe – zarówno praca zawodowa, jak i rywalizacja wymagają wysiłku, wytrwałości i dążenia do celu. Można więc powiedzieć, że każdy zawód to pewnego rodzaju „zawody” – rywalizacja z innymi, ale i z samym sobą, by osiągnąć mistrzostwo w danej dziedzinie. Już sama etymologia sugeruje, że wykonywana przez nas praca nie jest przypadkowym wyborem, lecz czymś, co nas „prowadzi” – czasem świadomie, a czasem zupełnie nieświadomie. Tak, jak sportowcy mierzą się na zawodach, tak i my w naszej pracy codziennie rywalizujemy – z czasem, z własnymi ograniczeniami, z wymaganiami otoczenia, z oczekiwaniami naszych przodków, których – nomen omen - nie chcemy zawieść…

Kierowca, tłumaczka czy kucharz ?
Jak odkryć głębokie rodowe przyczyny wyboru takiej a nie innej pracy? Pierwszym krokiem będzie analiza drzewa genealogicznego z uwzględnieniem zawodów, jakie wykonywali nasi przodkowie. Czy w Twojej rodzinie powtarzały się jakieś profesje? Jeśli tak, prawdopodobnie kryje się za tym jakaś historia. Czy wiadomo coś na temat niespełnionych marzeń naszych antenatów? Albo tragicznie przerwanych działań lub niezrealizowanych planów? Być może Twój dziadek chciał być lekarzem, ale wojna pokrzyżowała jego plany, a teraz Ty niesiesz dalej tę niezrealizowaną aspirację i jesteś pielęgniarką, lub pracujesz w szpitalu? Albo Twój ojciec chciał studiować psychologię, a teraz Ty jesteś terapeutą lub coachem?
Wyobraź sobie mężczyznę, który w czasie okupacji pomagał żydowskim sąsiadom, przewożąc ich ukrytych na wozie pełnym siana. Wielu z nich uratował życie. Sam jednak w końcu wpadł w ręce faszystowskich żołnierzy i został rozstrzelany. W pamięci rodziny zapisał się jako bohater, który uratował od śmierci wiele osób. Czy to przypadek, że jego córka wyszła za mąż za zawodowego kierowcę, a wnuczka również posiada prawo jazdy na wszystkie kategorie?
Niektóre wybory zawodowe mogą wynikać z potrzeby uzdrowienia dawnych traum. Na przykład, jeśli w danej rodzinie występowały trudne doświadczenia związane z niesprawiedliwością, możliwe, że przedstawiciel kolejnego pokolenia wybierze zawód prawnika, lub radcy prawnego, aby symbolicznie przywrócić równowagę. Podobnie, jeśli ród zaznał biedy i głodu, wśród potomków może pojawić się kucharz, który dosłownie karmi swoich klientów, lub producent żywności – rolnik, mleczarz, piekarz, cukiernik. Nieświadomość rodowa może też w takim przypadku popychać w kierunku zawodów gwarantujących stabilność finansową, przysłowiowy ‘wikt i opierunek’, takich jak służby mundurowe, czy wojsko.
Czy to przypadek, że dziecko rozwiedzionych rodziców zostaje tłumaczem? Jeśli mama i tato mieli kłopoty w komunikacji, nie mogli się porozumieć, tak, jak gdyby każde z nich mówiło innym językiem, wybór zawodu translatora, mediatora lub filologa języka obcego wydaje się symbolicznie najlepszym rozwiązaniem. Takie dziecko może też w dorosłym życiu wybrać ścieżkę kariery związaną z komunikacją, telekomunikacją lub architekturą dróg i mostów. Wszystkie te zawody mają bowiem na celu połączenie, kontakt, porozumienie.
Niektóre ścieżki kariery mogą być metaforycznym przejawem rodowej misji. Przykładowo, jeśli w Twojej rodzinie doszło do utraty majątku, ziemi, wysiedlenia, możesz pracować jako księgowy, architekt, doradca finansowy lub agent nieruchomości. W ten sposób niejako zabezpieczasz się przed podobną stratą. Pomyśl więc o tym, jaki jest głęboki sens Twojej pracy? Na czym ona w gruncie rzeczy polega? Przed czym chroni? Jakie potrzeby zabezpiecza? Z jaką materią najczęściej masz do czynienia wykonując swoją pracę? Jaki jest jej symboliczny wymiar? I gdy to już ustalisz, poszukaj w historii rodu wydarzeń, które mogły zainspirować Twój wybór kariery. Jestem przekonana, że dojdziesz do zadziwiających odkryć!
Zew drzewa genealogicznego
Francuska terapeutka, Elisabeth Horowitz, w swojej książce „Uzdrowić drzewo rodowe. Przykłady z praktyki” poświęca wyborowi zawodu cały rozdział. Opisała w nim m.in. przypadek klientki o imieniu Eugènie, która jako dziecko została adoptowana. Z zawodu jest konserwatorką sztuki. To ciekawe, jeśli weźmie się pod uwagę to, co wie o swoich biologicznych rodzicach. Jedyne strzępki informacji, jakie posiada na ich temat są następujące: poznali się w czasach studenckich na Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. Oboje łączyło też to, że wyemigrowali do Francji zaraz po II wojnie światowej z Europy Wschodniej, w poszukiwaniu lepszego życia.
Elisabeth Horowitz, analizując przypadek Eugènie, wyciągnęła następujący wniosek: „Można tutaj zauważyć lojalność wobec rodziców biologicznych, która wyraża się w wykonywaniu zawodu konserwatora dzieł sztuki, i można domyślać się, że chodzi o akt reparacji tego porzucenia (…) Gdyby się poświęciła wyłącznie sztuce, poszłaby całkowicie drogą swoich prawdziwych rodziców i zanegowałaby rodzinę adopcyjną, dzięki której przeżyła”. Widać więc wyraźnie, że na poziomie podświadomym wybór kariery zawodowej był dla Eugènie hołdem dla dziedzictwa zapisanego w jej genach, a z drugiej symboliczną refleksją na temat potrzeby „naprawienia” , „uleczenia” rany niechcianego dziecka.
Francuska terapeutka zauważyła jednak jeszcze coś ciekawego w drzewie genealogicznym rodziców adopcyjnych kobiety – dwóch pracowników kolei, jednego w linii żeńskiej i jednego w męskiej. Jej interpretacja zdaje się tłumaczyć, dlaczego to właśnie ci rodowici Francuzi przyjęli pod swój dach dziewczynkę rosyjskiej narodowości. Horowitz pisze: „ Faktem najbardziej znaczącym w przebiegu ścieżki społecznej i zawodowej tej rodziny wydaje się status pracownika kolei (…). Kontakt z transportem, z dużymi odległościami i podróżami wydaje się mieć związek z faktem przyjęcia dziecka emigrantów, przybyłych do Francji po miesiącach tułaczki przez Europę. Ale jeszcze bardziej niż sam zawód mają tu znaczenie przede wszystkim kontekst i symbolika. Pojęcie postępu przez pokonywanie odległości, uwolnienie się od czasu i przestrzeni wydaje się grać kluczową rolę w nieświadomości rodzinnej”.

Zawód a biologia
Z punktu widzenia Totalnej biologii przeanalizowanie zawodów występujących w drzewie rodowym klienta może przynieść dodatkowe cenne informacje związane ze zdrowiem i kondycją fizyczną. Zdarza się bowiem, że choroba jest na poziomie symbolicznym powiązana z konkretnym zajęciem.
Dla przykładu – inżynier sieci wodno-kanalizacyjnej mógł mieć przodka, który cierpiał na niewydolność nerek, nadciśnienie lub na zakrzepicę żył głębokich. Jego praca ma bowiem bezpośredni związek z płynami a jej główną funkcją jest zapewnienie stałego przepływu wody w systemie rur. Podobnie ktoś, kto buduje domy, mógł mieć mamę lub babcię, która zmarła na raka macicy. Narząd ten jest bowiem metaforycznie „pierwszym domem” każdego człowieka. W takim przypadku wybór kariery stanowi podświadomą próbę naprawienia przeszłości lub zapobieżenia podobnym wypadkom w przyszłości.
Zdarza się też, że zawód przodka przekłada się na konkretne schorzenia u jego potomków. Cytowana już wcześniej Elisabeth Horowitz, w innej swojej książce „Pamięć genealogiczna chorób” opisała klientkę, która trafiła do niej na konsultację z powodu guza w okolicy migdałków, który naciekał na struny głosowe. Okazało się, że jeden z jej pradziadków pasjonował się śpiewem i muzyką, ale nie dane mu było rozwijać swojego talentu. Zakaz ten powtarzany w formie przekonania, że „z muzyki nie da się wyżyć” tak głęboko zakodował się w rodzinie tej klientki, że wystąpiła u niej somatyczna choroba gardła.
Podsumowując: transgeneracyjny przekaz w kontekście wyboru wykonywanej przez nas pracy pokazuje, że nasze decyzje zawodowe często są nieświadomą odpowiedzią na doświadczenia i traumy naszych przodków. To, jak zarabiamy na życie, może więc nie wynikać wyłącznie z osobistych zainteresowań, ale być formą lojalności wobec rodu lub próbą przywrócenia równowagi tam, gdzie wcześniej pojawiło się cierpienie. Z psychologicznego punktu widzenia wybór zawodu wiązać się może z nieświadomą identyfikacją z losami przodków. Świadomość tych mechanizmów pomaga rozpoznać, czy nasza droga życiowa rzeczywiście odzwierciedla nasze potrzeby, czy też raczej realizujemy cudzy, nieświadomie odziedziczony scenariusz.
Aleksandra Perz-Pieron
certyfikowana konsultantka Totalnej biologii, www.totalniewgorach.pl
Udostępnij tę treść
