Nienarodzone jeszcze dzieci są istotami, które już postrzegają, rozpoznają i czują. To, przez co przechodzą w trakcie ciąży czy narodzin, ma bardzo kształtujący wpływ na ich dalszy rozwój psychiczny i fizyczny. Mogą to być dobre i pełne miłości doświadczenia, które będą stanowić solidny fundament dla stabilnej i spokojnej osobowości w zgodzie z samą sobą. Ale mogą być one również negatywne, począwszy od stresu a skończywszy na przeżyciach traumatycznych, które prawdopodobnie odcisną negatywne piętno na całym dalszym życiu dziecka.
W ramach pracy psychoterapeutycznej należy brać pod uwagę różne sposoby przeżywania „wczesnych traum. Gdy człowiek cierpi z powodu objawów określanych jako: stany lękowe, depresje, zaburzenia osobowości czy nawet psychozy, prawdopodobnie przyczyna tych stanów jest możliwa do odnalezienia jeszcze przed narodzinami pacjenta.
Jestem coraz bardziej przekonany, że czysto naukowe i rzekomo „obiektywne pojęcie konstruktu teoretycznego, jakim jest „choroba nie oddaje w pełni subiektywności naszego ludzkiego bytu. Często bowiem dzieje się tak, że to co manifestuje się w naszym ciele jako domniemana „choroba, jest rezultatem doświadczeń relacji międzyludzkich, które nam nie sprzyjają i w których czujemy się bezradni, bezsilni i utknięci. Z mojego doświadczenia wynika, że większość symptomów, z powodu których klienci szukają mojej pomocy to zaburzenia wynikające ze stresu posttraumatycznego, nawet jeśli niektóre objawy wydają się z początku być zupełnie niegroźnymi. Rodzi się w związku z tym pytanie, jaka trauma znajduje swoje odzwierciedlenie w fizycznych czy psychicznych objawach? Odkrycie tego, zdaje mi się być największym wyzwaniem dla efektywnej psychoterapii. Jak odnaleźć punkt pierwotnej traumy, która powoduje obecne symptomy i nadal oddziałuje? Kiedy zrozumiemy, że ludzie mogą zostać straumatyzowani nie tylko jednym wydarzeniem w życiu, powstaje kolejne pytanie: jak można sensownie rozdzielić poszczególne czynniki traumatyzujące, które u wielu szukających pomocy z jednej strony nakładają się na siebie a z drugiej strony pochodzą z różnych etapów życia? A następnie jak do nich podejść z terapeutycznego punktu widzenia?
Kryterium specyficznym dla „traumy jest w moim mniemaniu fakt, że ludzka psychika nie jest w stanie przepracować doświadczeń określanych jako „traumatyczne oraz zintegrować ich w życiorysie. W takim przypadku musi się rozszczepić po to, aby pamięć o traumatyzującym doświadczeniu trzymać z dala od świadomości. Straumatyzowana psychika nie może od tego momentu naturalnie podążać za prądem wydarzeń rzeczywistych. Znajduje się bowiem w pozycji obronnej, co przejawia się w wypieraniu, odpychaniu i niechęci wiedzenia czegokolwiek o traumatyzujących doświadczeniach. Od traumatyzujących wydarzeń nie można też tak po prostu odpocząć, tak jak to się dzieje podczas stresujących doświadczeń. Doświadczenia traumatyzujące pozostają tak długo psychicznie aktywne, aż zostaną przepracowane.
- Franz Ruppert